Trochę, niestety, się na ludziach znam.
Na milionowej stronie instrukcji obsługi człowieka jest ciekawy rozdział.
Każdy w swoim środku ma pancerny sejf. Mały z zewnątrz – przestronny w środku.
Sejf zabezpieczony zamkiem szyfrowym.
I pękiem mosiężnych kluczy.
Wewnątrz sejfu znajduje się nieskończona przestrzeń z formułami, receptami i wzorami.
To, że się tak szorstko wyrażę, formuły dostępowe do nas samych.
Nasze lęki i smutki. Tęsknoty i pragnienia nie dla innych uszu. Skasowane i oczekiwane na spełnienie marzenia. I mnóstwo innych, ważnych i skrytych powodów istnienia.
A pod tym wszystkim ważnym dla naszego życia jest jeszcze coś. Coś naprawdę bezcennego. Coś, w czym zapisani jesteśmy my. Nasz skondensowany do jednego wzoru powód. POWÓD.
Odpowiedź na pytanie: DLACZEGO?
To alchemiczna receptura powstania nas samych.
Tajemna.
Ukryta nawet przed nami samymi. Najczęściej.
Dlaczego najczęściej?
Ci, skrajnie nieliczni, którzy odczytają tę recepturę i ją zrozumieją, są gotowi, by odejść.
Nie jesteś gotowy? Nie zapuszczaj się do tego obszaru.
Ten, kto je pozna, może zamienić nas w marionetkę. Kukiełkę. Bezwolnego robota.
Kobiety i mężczyźni działają według własnych, opartych na własnym EGO wzorcach. Ale jednocześnie Ty, ja, my, działamy również według mechanizmów, które są poza nami. Daleko poza sferą naszej samoświadomości. Nie mam mowy tutaj o jakiejkolwiek wolnej woli. Bo jak można używać czegoś, o czym nie ma się zielonego pojęcia? To zapisy w środku naszego ludzkiego DNA. Niezależne od nas. Wpisane przez rodzinę, nauczycieli, kulturę, społeczeństwo i zwykłą inżynierię społeczną. Wiele z tych zasad zostało napisanych przez matkę naturę. Ewolucję. Zwał, jak zwał.
Dlatego są tak piekielnie niebezpieczne.
Dlaczego?
O, już wyjaśniam.
Wyobraź sobie, że w swoim domu masz wszystko, co dla Ciebie najcenniejsze. Wszystko co ma jakąkolwiek dla Ciebie wartość. Rzeczy ważne, rzeczy cenne i rzeczy bezcenne. I teraz wyobraź sobie, że do Twojego domu może wejść każdy. Nawet w środku nocy. Gdy śpisz. I stanąć nad Twoim łóżkiem o trzeciej nad ranem.
Ale pewnie od razu pomyślisz, że przecież drzwi wejściowe są zamknięte.
No tak. Są zamknięte na cztery spusty.
Fakt.
Ale…
Gdyby ktoś miał klucz uniwersalny? Taki, który otwiera drzwi Twojego mieszkania?
Jak głęboki byłby Twój sen?
Czasami wpuszczamy drugiego człowieka na peryferie naszych osobistych stref. Robimy to z wielu powodów. A w zasadzie z jednego. Nie będę smęcił wielkimi słowami. Wiesz o co chodzi i dlaczego.
Ten początkowy, najczęściej młodzieńczy dyskomfort związany z dopuszczeniem do zakazanej sfery kogoś innego jest chwilą przełomową. Odkrycie obrzeży naszego Sacrum jest testem. Nie na uczciwość i dobre serce. Jest testem dla nas.
Jak daleko do swojego wnętrza pozwolimy dopuścić innego człowieka.
Podobno kiedyś ktoś zdał ten test. Ale… jeżeli ktoś zajmie miejsce w naszym centrum, to czy jeszcze znajdzie się tam przestrzeń dla nas samych?
Jeden z wielu problemów człowieka polega ba tym, że w ucieczce przed strachem samotności dopuszcza do swego Sacrum innych ludzi, który robią w tej świętej przestrzeni wykopaliska, urządzają grille, lub załatwiają swoje emocjonalne potrzeby. I tak tęsknota za drugim człowiekiem, wyłaniająca się ze strachu przed samotnością, skutkuje zmęczeniem i w rezultacie tęsknotą. Za tą właśnie samotnością. W której tylko my możemy odnaleźć samego siebie. Samotnie.
Add a Comment