Miłość w tatarakach

Nad uroczym stawem w gąszczu tataraku

Siedzi żółta żabka na płaskim kamieniu

Kumka wesolutko, prezentuje udka

Raz pręży się w słońcu, raz chowa się w cieniu.

 

Z drugiej strony stawu, na muszli szczeżui

Dumne cielsko plaszczy ropuch okazały

Słucha szumu wiatru w liściach oczeretów

W oczach małej żabki samiec to wspaniały.

 

Żółta żabka czuje silne podniecenie

Żądza wciąż narasta w sposób wręcz dobitny

Nie może od niego oderwać spojrzenia

bo ropuch, co tam siedzi jest cały błękitny!

 

To przepiękne ciacho to arystokrata

Myśli sobie żabka całkiem zakochana

Planuje już przyszłość, wspólne zespolenie

z samcem, w którego żyłach płynie krew błękitna.

 

Żabka dłużej czekać niestety nie może

Wdzięcznym piruetem do wody wskakuje

Podpływa do samca i puszcza mu oczko

Ropuch, jak to samiec – dobrze reaguje.

 

Ta zwrotka cenzurą wypełni wersety

By zboczony obraz nie zagościł w głowie

O tym, co oboje robili nad stawem

Gdy skoczyli podnieceni w tych gąszczy sitowie.

 

Żółta żabka ropucha głaszcze po gardzieli

Spłynął na nią spokój, błogość, ukojenie

Gdy natura wzywa, nijak się sprzeciwić

Teraz pozostało jajeczek złożenie.

 

Dni mijały. Nad stawem zakwitły kaczeńce

W ciepłej wodzie jajeczka już dawno złożone

Lecz zamiast szlachetnej gromadki kijanek

Ze skrzeku wyrosło potomstwo zielone.

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *