Myśli wszelakie

Wieczna szczęśliwości – TRWAJ! Bo jak nie, to… !#&%$#(!!#

Gdy już się wreszcie pojawią te „chwile” w życiu… Mmmm

Jakie chwile? Hmm, jak to nazwać? Spróbuję. Spełnienie. Szczęście. Sukces. Ekscytacja. Ekstaza. Nirvana. Nazwij to zresztą, jak chcesz. I tak żadne słowo dokładnie tego nie opisze. Ale, gdy zamanifestują się w naszym życiu, to w nas automatycznie pojawia się coś innego. Silnego. Uruchamia się pragnienie i intencja. Pragniemy, żeby te bezcenne dla nas rzeczy/chwile/momenty trwały w naszym życiu wiecznie. By z nami zostały. Najdłużej, jak tylko się da. Nie, jako spełnienie samo w sobie, bo to mija szybko, ale jako zapłata za nasz wysiłek.

Gdy przychodzą, chcemy je przy sobie zatrzymać na zawsze.

To całkowicie zrozumiałe i w zasadzie naturalne, prawda?

No weź, każdy tak chce.

Tak wielką wartość tym bezcennym dla nas rzeczom nadajemy, że chcemy ich w swoim pokoju życia do ostatniego promyka słońca tańczącego na tapecie naszych marzeń. Karmimy się nadzieją, że akurat w naszym, jedynym przypadku, świat zrobi wyjątek.

Jaki?

Przecież wiesz, jaki 😉

Że nasza Ogygia, nasze spełnienie, zostanie z nami już na zawsze. Przecież na to zasługujemy, prawda?

Każdy człowiek, co do jednego, czuje się wyjątkowy. W dobrym, lub złym znaczeniu. O dobru i złu kiedy indziej, ale każdy czuje się jedyny w swoim rodzaju. I każdy ma rację. Fajnie, co nie? Ale… ale jednocześnie potężnie się okłamuje.

Czym jest jedno z tych kłamstw?

Tym, że te wszystkie bezcenne rzeczy i momenty, z takim trudem wyczekane, wypracowane, wymodlone i wycierpiane – powinny trwać wiecznie… To „ta” nagroda. Za trudy, wysiłki, przeszkody, problemy, ból, łzy i trud.

Ale, jeżeli zaznałeś w swoim życiu trosk, tych prawdziwych, na których ostrzy się nóż codziennego poranka, to wiesz, że coś kryje się ponad tym naiwnym złudzeniem.

?

Cóż, bezczelnie przestawię hipotezę, że zaczynasz widzieć całkowicie inną zależność. Ta hipoteza opiera się na przekonaniu, że (wybacz) życie nie jest sprawiedliwe. A Ty na tym życiu co nieco już się znasz. I jeżeli dostałeś po dupie wystarczającą ilość razy, nieważne, czy od innych ludzi, czy od samego wszechświata, to zaczynasz rozumieć Prawdę z tej właśnie perspektywy.

A jaka jest prawda?

Są co najmniej dwie.

Pierwsza mówi, że ta od razu widziana „prawda” jest zupełnie inna. Uczy ona, że tylko te rzeczy, które NIE SĄ wieczne, mają szansę naprawdę stać się dla nas bezcenne.

To, co wieczne, to, co nieprzemijalne, nie może nigdy stać się wartościowe.

Bo jak możemy poczuć wartość czegoś, czego stracić nie można?

Czego nie można zaprzepaścić?

Czegoś, co nigdy nie przeminie?

Jaką wartość ma to, co nigdy nie zostanie zepsute lub zniszczone? Coś, co nigdy nie zardzewieje i nie pokryje się patyną?

Nie odczuje zdrady?

Czy coś dane za darmo jest cokolwiek warte?

A jest jeszcze ta druga Prawda. Ta patrzy bezczelnie w oblicze i szepcze, kładąc palec na ustach, że ona (Prawda) tak naprawdę nie istnieje.

Jaki z tego wniosek?

Taki, że wartości nie można mierzyć tym, na jak długo jest nam dana, lecz ile z nami pozostanie.

Ale to tylko druga z prawd.

Prawda?

😉

Trzecią Prawdę wypowiem Ci do ucha.

Kiedyś… 😉

A teraz życzę Ci wspaniałej niedzieli. Wiedz, że czasem tego nie widać, czasem tego nie słychać, ale wszystko idzie naprawdę ku dobremu. Intensywnie nad tym pracujemy. Wszyscy 🙂

A Ty?

Cóż. Wierz, lub nie. Uznaj to za prawdę, lub nie. Ale jesteś kimś potrzebnym. Niezbędnym.

I przyjmij to do wiadomości.

Bo to nie jest tak naprawdę Prawda.

To Fakt.

A to ucina wszelką dyskusję.

Wspaniałości 🙂

Ode mnie – dla Ciebie.

——-

Pierwszy zawsze wygrywa.

Pierwszy zdobywa złoto.

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *