Dziś nagle mnie olśniło! Podczas czytania kolejnej książki dotarło do mnie coś zdumiewającego. Serio! Pochłaniałem kolejne wyrazy, akapity i strony, które zanikając w czasie malowały trwały obraz w mojej wyobraźni.
Aż nagle… gdy przewracałem kolejną stronę… coś kazało mi się zatrzymać.
Stop!
Znacie taki moment, gdy w świadomości pojawia się „coś”… jakaś myśl nagle wpada wam do głowy i rozkazuje się zatrzymać z wielkim „o ja cię kręcę”. Albo „w życiu bym się nie spodziewał”.
Albo zwyczajne „WTF”?
No. To wiecie, jak to jest.
Już zmierzam do sedna.
Zrozumiałem, że podczas niezliczonych przygód na krawędziach i peryferiach mojej wyobraźni zawsze mi towarzyszy ONA. To właśnie ONA wie dokładnie, w którym miejscu jestem. Gdzie kończę i gdzie powinienem zacząć. Pomaga utrzymać porządek i nie pozwala mi się zgubić. Jest punktem spójnym pomiędzy tym, co już było, a tym, co dopiero nadejdzie. To ONA jest akceptującym podziękowaniem za minione i jednocześnie kuszącą wizją tego, co może nadejść, ale niekoniecznie musi. Tym, że będzie ze mną w tych chwilach, niczym spoiwo na środku ślizgającego się po osi czasu świata. Zrozumiałem, że ONA jest dokładnie „pośrodku” całej historii, którą aktualnie przeżywam. Wyznacza jej oś. Bez względu na to, czy to bajka, wiersz, traktat matematyczny, czy pasjonująca powieść lub zajmująca autobiografia.
Znam JEJ kształt na pamięć. Wiem, w którym miejscu jest ostra, a w którym gładka i krągła. Gniotę JĄ i obracam w palcach. Często nieświadomie, przeżywając ekscytujące przygody, lub wędrując po nieznanych peryferiach odległych światów. To z NIĄ wspólnie podróżuję przez kolejne stronice zapisane życiem innych ludzi; ich smutków, tęsknot, radości i rozterek.
Bywa, że czasem nieświadomie JĄ ściskam a ona w odpowiedzi drapie mnie po nosie lub za uchem. Czasem nawet nie jestem świadomy, że ją podgryzę lub po prostu trzymam w ustach.
Wiem, to może dziwne, ale to właśnie ONA towarzyszy mi podczas tych samotnych momentów, gdy zapraszam do siebie przygodę.
Może uznasz, że to nic takiego. Bzdury jakieś. Że to przecież niby nic ważnego. Ale nie daj się zwieść, bo te wnioski to tylko pozory. Jest wręcz przeciwnie.
Dotarło do mnie. Właśnie dziś. Zrozumiałem, jak ważną ONA ma funkcję w tej niekończącej się wędrówce meandrami mojej wyobraźni. I zdecydowanie będzie mi towarzyszyć dalej.
Moja ulubiona ZAKŁADKA do książki.
😉
Add a Comment